Krzesimir Dębski na spotkaniu w Kcyni

342

Na czerwcowe spotkanie z cyklu „Ciekawość świata” do Kcyni przyjechał Krzesimir Dębski – kompozytor, muzyk jazzowy, autor książki „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia„. Zaprosiliśmy go, by porozmawiać o historii Wołynia – znajdującego się przed wojną w granicach II RP. Miejsca, które na zawsze naznaczone zostało tragicznymi wydarzeniami z 1943 r.

Dziadkowie i rodzice Krzesimira Dębskiego mieszkali przed wojną w Kisielinie – miasteczku na Wołyniu. Okolice były wielokulturowe – żyli tam obok siebie Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Karaimowie, Czesi i Niemcy. I pewnej niedzieli wszystko się zmieniło i nic już nie było takie samo. Tragiczne wydarzenia z 11 lipca 1943 roku Krzesimir Dębski opisał w swojej książce. Wspominał, że dla jego rodziców Kisielin był miejscem szczęścia, opowiadali, że tam wszystko było najlepsze, rosły najpiękniejsze owoce, ludzie żyli ze sobą we względnej harmonii. Kiedy zbliżały się prawosławne święta Bożego Narodzenia ukraińscy sąsiedzi pożyczali od Polaków choinkę.

Spotkanie prowadziła  Justyna Makarewicz, odpowiedzialna za realizację cyklu „Ciekawość świata”. Pierwotnie zaplanowaliśmy je jako rozmowę o wydarzeniach na Wołyniu. Dzięki erudycji naszego gościa przerodziło się ono w niesamowitą podróż po historii Polski i rozważania o patriotyzmie, wielokulturowości i tym, co kulturze narodowej dają inni. Nasz gość przywoływał wiele przykładów potwierdzających tezę, że polską kulturę na przestrzeni dziejów ubogacali przedstawiciele innych narodowości. Może fakt bycia obcokrajowcem sprawiał, że potrafili w Polsce dostrzec to, do czego my się przyzwyczailiśmy i nie byliśmy w stanie docenić? – zastanawiał się. Zygmunt Gloger, Samuel Linde, Mikołaj Kopernik to tylko jedni z wielu osób zasłużonych dla rozwoju polskiej kultury. W pasjonującym, pełnym ekspresji wystąpieniu opowiadał zarówno o historii Wołynia, jak i historii rodów, które wywodziły się z Rusi, a następnie położyły wielkie zasługi dla rozwoju Rzeczpospolitej: Żółkiewscy, Chodkiewiczowie, Radziwiłłowie czy Poniatowscy. 5 tysięcy kolonistów polskich, którzy przybyli na Wołyń oprócz ziemi nie miało nic. Tutaj przechodził front wojny pozycyjnej, przez 2 lata stali żołnierze niemieccy i rosyjscy. Po tym wydarzeniu wszystko było zniszczone, przez 19 lat mieszkańcy Wołynia – koloniści – zdołali wszystko odbudować.

Dźwiękowe Archiwum Kcyni podejmuje tematykę związaną z wydarzeniami na Kresach. W trakcie nagrywania rozmów do książki Z archiwum pamięci – obraz Kcyni we wspomnieniach mieszkańców okazało się bowiem, że mieszkańcy, którzy przyjechali w te strony zza Buga, oprócz niewielkiego dobytku przywieźli ze sobą dramatyczne wspomnienia z lat 40. Nawet po latach budzą one emocje, nie pozwalają opowiadać o tej historii beznamiętnie. Dlatego staramy się zapraszać gości, którzy mają w swoich rodzinach podobne doświadczenia lub opowiadają, używając właściwych środków przekazu (obraz, wiersz, proza) o tym, co tam się zdarzyło. Stąd kontynuacja, zapoczątkowanego przed rokiem spotkaniem z dziennikarskim duetem Magdaleną i Maksymilianem Rigamonti, tego tematu. Wierzymy, że zderzenie z doświadczeniami innych czy wysłuchanie historii rodzinnych może mieć także walor terapeutyczny dla tych, którzy mają za sobą podobne traumy.

Na koniec spotkania Burmistrz Kcyni Marek Szaruga podziękował Krzesimirowi Dębskiemu za fascynującą opowieść o historii Polski, przekazując w podziękowaniu okolicznościowy upominek z Kcyni i bukiet kwiatów. Następnie rozpoczęła się część nieoficjalna spotkania, poświęcona na rozmowy indywidualne, zdjęcia czy autografy. Co warte podkreślenia niektórzy mieszkańcy przynieśli na spotkania swoje rodzinne pamiątki i fotografie, dzieląc się dziejami rodzinnymi z naszym gościem.

tekst i zdjęcia: Justyna Makarewicz