Teatr jest naszą pasją. Uczniowie nakielskiego Liceum w Teatrze im. W. Horzycy

294

Grzegorz Turnau śpiewająco przekonuje, że „teatr jest po to, aby wszystko było inne niż dotąd”, zatem 13 lutego świadomi tego uczniowie klas II politechnicznej i II ogólnej z rozszerzonym językiem angielskim udali się pod opieką Kornelii Kwadrans – Giminskiej i Violetty Hejzy do toruńskiego Teatru im. Wilama Horzycy na spektakl „Pięć róż dla Jennifer” w reżyserii Marii Spiss.

Sztuka, której autorem jest Włoch – AnnibaleRuccello – jeden z największych europejskich dramaturgów drugiej połowy XX wieku, rozgrywa się w mieszkaniu transwestyty (znakomity w tej roli Paweł Tchórzelski), który od trzech miesięcy wyczekuje telefonu od Franca. Widz ma możność dzięki bardzo kameralnemu przedstawieniu, rozgrywającemu się we foyer teatru, niemalże namacalnie poczuć pełen różnych emocji dzień z życia Jennifer. Początkowo zda się lekki nastrój komedii, pełnej dowcipnych dialogów szybko zaczyna się zagęszczać, by w sposób wzruszający i pełen empatii pozwolić widzom odczuć niezmierną samotność, z jaką borykają się bohaterowie tej sztuki. Skomplikowany wewnętrzny świat transwestytów, często osądzanych zbyt pochopnie i stereotypowo, odkrywał się przed nami z całą mieszaniną lęków, tęsknot, złudzeń, iluzji i fikcji, tworzonych na użytek swój i otoczenia. Olbrzymia w tym zasługa rewelacyjnych aktorów: Pawła Tchórzelskiego, Jarosława Felczykowskiego, Anny Romanowicz – Kozaneckiej i Małgorzaty Abramowicz. Panowie wcielający się w role Jennifer i Anny w perfekcyjny sposób opanowali mimikę, gesty, sposób mówienia i poruszania się kobiet. Byli niezwykle przekonujący, chwilami zabawni, ale i wzruszający w swych niespełnionych tęsknotach za miłością i daremnych próbach przezwyciężenia bolesnej samotności.

Dzięki ich kreacjom mogliśmy zrozumieć, że ci, których społeczeństwo nierzadko jako „innych” traktuje z pogardą czy kpiną, są tacy jak my w swym pragnieniu szczęścia i potrzebie bliskości drugiego człowieka. Spektakl był znakomitą lekcją tolerancji i pozwolił nam otworzyć się na problemy drugiego człowieka, a interakcje, do których umiejętnie prowokowali nas aktorzy, na pewno dotarły do głębi naszych emocji i sprawiły, że na długo ten teatralny wieczór pozostanie w naszej pamięci.

Polecamy „Pięć róż dla Jennifer” wszystkim! Sztuka ta bawi, wzrusza i uczy.

Kornelii Kwadrans – Giminskiej