Rościmin: Pola lawendowe nie tylko w Prowansji. Odwiedzili je mroteccy seniorzy

700

Kiedyś, gdy słyszano słowo lawenda lub pole lawendy od razu kojarzyła się Prowansja we Francji i jej bujne fioletowe pola. Dziś, by podziwiać pola tej niezwykłej rośliny niekoniecznie trzeba wyruszać poza granice Polski. Otóż istnieją  takie pachnące tereny niedaleko Mroczy.

Lawenda to symbol piękna, swojskości, lata, słońca i domu. Domu, w którym otula nas spokój, bezpieczeństwo i serdeczność. Z takiej serdeczności  skorzystali mroteccy seniorzy.  Przyjęli zaproszenie i odwiedzili Lawendową Krajnę w Rościminie. Jest to piękne miejsce położone nad jeziorem, nie tylko ze względu na lawendę, ale także przepiękny ogród z różnorodnymi roślinami, kwitnącymi  o tej porze roku kwiatami i rzadko spotykanymi gatunkami drzew.

Było ciekawie, lawendowo, fioletowo  zapachowo. Można było ugasić pragnienie lemoniadą z lawendowym syropem. Można było wziąć udział w warsztatach zaplatania pachnących, lawendowych fusetek korzystając z instrukcji gospodyni. Nie było to takie łatwe. Jak przystało na piknik nie obyło się bez kiełbasek pieczonych nad ogniskiem.

Wszystkich uczestników wyprawy urzekła zarówno sama lawenda, tajemniczy ogród jak też niezwykła gościnność gospodarzy. W tym gospodarstwie klimat tworzy nie tylko lawenda i inne piękne rośliny, ale gospodarze i ich serdeczność.

tekst i zdjęcia: G. Wiśniewska